Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Art148.pl
Art148.pl
Art148.pl

Menu główne

Linia

Strona główna
Archiwum
O serwisie
Historia
Wymiana
Redakcja/Kontakt

Mordercy

Linia

Dzieciobójcy
Gangsterzy
Mordercy seryjni
Mordercy masowi
Mordercy nieletni
Terroryści
Zbrodniarze wojenni
Mordercy inni

Mass media

Linia

Książki
Filmy
Gry komputerowe

Pozostałe

Linia

Inne teksty
Poradniki
Fotografie
Wyniki ankiet

Mordercy seryjni » Dahmer Jeffrey


Jeffrey Dahmer Jeffrey Lionel Dahmer urodził się 21 maja 1960 roku w Milwaukee w stanie Wisconsin. Rodzice Jeffa Lionel i Joyce, stanowili przykładne małżeństwo idealnie pasujące do ówczesnego obrazu miasta. Siedemdziesięcio tysięczne Millwaukee stanowiło wręcz enklawę rodzin mających niemieckie korzenie, rodzina Dahmerów nie była wyjątkiem od tej zasady. Ojciec Jeffa - Lionel zdobył wyższe wykształcenie na Uniwersytecie w Ames w stanie Iowa. Zdobycie doktoratu z chemii i późniejsza praca sprawiły, że ojciec małego Jeffa spędzał wiele czasu poza domem, ale każdą wolną chwilę poświęcał na spotkania z rodziną. Joyce Dahmer natomiast cały swój czas poświęcała gospodarstwu domowemu i dzieciom. Oprócz Jeffa Dahmerowie mieli jeszcze syna Davida, który urodził się, gdy Jeff miał pięć lat.

Jeffrey był oczkiem w głowie rodziców, a zwłaszcza matki, która otaczała go szczególną opieką, co mogło wynikać z tego, iż ciąża była dla niej bardzo męcząca. Podczas jej trwania pani Dahmer zażywała liczne leki, które miały zmniejszyć dokuczliwe nudności, a także narastającą depresję. Sprawiło to, iż po porodzie mama otoczyła Jeffa szczególną miłością, ciesząc się z każdego jego kroku. Joyce poświęciła swemu synowi nawet swoiste archiwum, w którym zapisywała jego pierwsze słowa, gromadziła zdjęcia, na których Jeff stawia swoje pierwsze kroki, a nawet opisała jego pierwsze biurko.

Pierwszym sprawdzianem charakteru dla małego Jeffa była podwójna operacja usunięcia przepukliny, jaką przeszedł w wieku czterech lat. Mały Jeffrey był przerażony tym, że jego genitalia są dotykane przez lekarzy oraz pielęgniarki i że może je stracić. Te pierwsze przeżycia i późniejsze kontrole po operacjach mogły sprawić, iż Jeff wycofał się w swój wewnętrzny świat dusząc swe lęki i przeżycia w sobie.

"Gdy byłem małym dzieckiem, byłem taki jak inne dzieci" - powtarzał w późniejszych wywiadach Jeff. Otaczany miłością, chciany i pod stałą opieką dwojga rodziców niewiele różnił się również od swych rówieśników, także pod względem zainteresowań. Młody Dahmer szczególnie pasjonował się zwierzętami, głownie psami. Sam posiadał jednego, co dokumentują zdjęcia z jego dzieciństwa.

Nie ma dowodów na to, że Jeffrey już jako dziecko znęcał się nad zwierzętami. Oskarżenia, jakoby był on potworem torturującym i zabijającym swoje pupile, są bezpodstawne i wynikają raczej z uzasadnionej nienawiści do jego osoby wywodzącej się z jego późniejszych poczynań. Młody Jeff był wrażliwy na cierpienie zwierząt, ale równie bardzo fascynował się tym, co dzieje się z nimi po śmierci. Jako dziecko przyglądał się martwym korpusom, bawił się nimi, modyfikował tak, jak pozwalała mu na to wyobraźnia. Po znalezieniu martwego psa odciął jego głowę i nadział na patyk, przez co rozwinął w sobie zainteresowanie do ponurych trofeów. Przeprowadzał swoiste sekcje zwłok martwych zwierząt, kontrolował stan ich rozkładu. Pasje te wzięły swój początek w momencie, gdy Jeff i ojciec odnaleźli ciało martwego zwierzęcia na ganku swego domu. Ten pozornie błahy bodziec prawdopodobnie na zawsze ukierunkował tok myślenia i odczuwania Jeffreya.

"Nigdy nie zdecydowałbym się na małżeństwo, nie chciałbym przejść przez coś takiego." Młody Jeff miał wszystko to, co inne dzieci, ale wiedział, że jego rodziców nie łączy zbyt mocna więź. Jeffrey przyglądał się zapewne ich kłótniom, był świadkiem życia w separacji, aż do momentu, gdy nic ich już nie łączyło. W związku z nową pracą Lionela Dahmera rodzina postanowiła przenieść się do Akron w stanie Ohio.

Początek ścieżki

Był niezwykle wysokim blondynem w okularach, nieśmiałym, zamkniętym w sobie, bardzo rzadko się uśmiechał. Charakterystyczną cechą jego twarzy, łączącą wczesne fotografie i te późniejsze z procesu, były zaciśnięte usta. Introwertyczny i obojętny na to, co się wokół niego dzieje, Jeffrey powoli zamykał się coraz bardziej w świecie swoich fantazji, które obracały się wokół zamiłowania do męskiego ciała i oglądaniu rozkładających się zwłok. W 1977 roku jego rodzice rozwiedli się, a on sam dostał się na Uniwersytet w Ohio. Pozbawiony motywacji do życia i pożytecznych zainteresowań Jeffrey rozpoczął swą przygodę z alkoholem i zabijaniem.

W czerwcu 1978 roku Dahmer zabrał ze sobą autostopowicza Stevena Hicksa. Obaj pili alkohol i uprawiali seks, aż w pewnym momencie Steven zdecydował, że ma już dosyć. Niezbyt pogodzony z decyzją swego partnera Jeff postanowił nie dopuścić do jego wyjścia. Chwycił lampkę i po uderzeniu Stevena w głowę zabił go na miejscu. Nie poprzestał jednak na tym. Poćwiartował z precyzją ciało swego kochanka, oddzielając całe paski skóry, zapakował je w czarny worek i samochodem wywiózł do lasu za domem. Podczas tej eskapady, Jeffrey o mały włos uniknął poważnych problemów. Jadąc, po wypiciu kilku piw, został zatrzymany przez oficera policji, który szczególnie zainteresował się smrodem dochodzącym z wnętrza samochodu. W taktowny sposób Jeffrey wytłumaczył jednak, że wiezie śmieci na pobliskie wysypisko i został jedynie pouczony za jazdę pod wpływem alkoholu.

Jeffrey próbował wrócić do normalnego życia uczęszczając na studia. Brał udział w redagowaniu gazetki uczelnianej. Żyjąc jednocześnie w świecie swoich fantazji Jeff nie był w stanie podołać swym rzeczywistym zajęciom i po spędzeniu roku na studiach został wydalony z uniwersytetu za niezdane egzaminy. Okres ten nie był zapewne zbyt przyjemny w jego życiu, gdyż jego znajomi ze studiów wspominali go jako człowieka niezwykle samotnego i mającego problemy z alkoholem. Często widywali go jak szmuglował piwo na uczelnię i wykorzystywał przerwy śniadaniowe na szybkie drinki.

Problemy Jeffreya z psychiką pogłębił dodatkowo rozwód jego rodziców. W jego efekcie Jeffrey został z ojcem, natomiast David wyjechał z matką. Lionel, już z nową żoną Shari, był zaniepokojony nieróbstwem swego syna i postawił mu ultimatum do wyboru: podjęcie pracy lub zaciągnięcie się do armii. Jeffrey wybrał drugą ewentualność i po przejściu szkolenia w 1979 roku stacjonował w amerykańskiej bazie w Niemczech. Problemy z alkoholem Jeffa zdawały się jednak nasilać i już w 1981 roku został wydalony ze służby za pijaństwo. Po powrocie do Ohio został również kilkakrotnie aresztowany za wybryki w stanie nietrzeźwym. Postanowił także odwiedzić miejsce, w którym zakopał zwłoki swej pierwszej ofiary. Po wydobyciu szczątek, rozłupał czaszkę i kości Hicksa młotem, a następnie rozsypał je w lesie.

Obsesja

Nie mogąc sobie poradzić z niesfornym synem Lionel zdecydował odesłać Jeffreya do domu babci mieszczącego się w West Allis na przedmieściach Millwaukee. Gdy Jeffrey pojawił się tam, w niczym nie odbiegał od miejscowych standardów typowych dla chłopców ze środkowego wschodu. Schludny, kulturalny, postawny blondyn w ciemnych okularach wzbudzał powszechne zaufanie i bez problemu znalazł pracę w fabryce czekolady Ambrosia (Ambrosia Choclate Company). Jeffrey nie zrezygnował także z picia, co również było bardzo popularne i cenione wśród miejscowych.

Jego wybryki stały się jednak coraz bardziej odważne. We wrześniu 1986 roku został aresztowany za masturbowanie się w obecności dwóch nieletnich chłopców i skazany na rok prac społecznych. W tej sprawie z pomocą przyszedł mu ojciec, który opłacił prawnika i z wyrozumiałością radził synowi, aby zaprzestał picia. Jeffrey nie słuchał jednak tych rad.

We wrześniu 1987 roku Jeffrey był stałym gościem w barze dla gejów w Millwaukee. Podczas jednego z takich pijackich pobytów wdał się w konwersację ze Stevenem Tuomi, po czym obaj wynajęli pokój. W pokoju Dahmer zamordował swego partnera i zapakował jego zwłoki do zakupionej specjalnie na tą okazję walizki. Przewiózł następnie ciało do domu swej babci i umieścił je w szafie. Po uprawianiu seksu z martwym Tuomim zdecydował się wyrzucić ciało na śmietnik. W podobny sposób znalazł i zabił swą kolejną ofiarę: czternastoletniego Jamiego Doxtatora, który szukał w okolicach baru kogoś, kto okaże mu trochę zainteresowania. Następną ofiarą był w marcu 1988 roku Richard Guerrero. Od tego momentu incydentalne doznania Jeffa zamieniły się w potworny nałóg.

Obserwująca pijacki styl życia swojego wnuka, babcia namówiła go, aby wynajął apartament w Millwaukee. Jeffrey przeprowadził się tam latem 1988 roku. Już wkrótce wpakował się w kolejne problemy, które mogły skończyć się dla niego wieloletnim więzieniem.

26 września Dahmer zaprosił do siebie trzynastoletniego chłopca i zaproponował mu 50 dolarów za pozowanie do rozbieranej sesji zdjęciowej. Zachęcony chłopiec został dodatkowo przez niego odurzony narkotykami, co pozwoliło Dahmerowi uprawiać z nim seks. Gdy chłopiec powrócił do rodziców, ci natychmiast wykryli jego dziwne zachowanie i zawieźli go do szpitala. Po stwierdzeniu, że został odurzony narkotykami rodzice natychmiast powiadomili policję, która przewiozła Dahmera z pracy do aresztu. Został oskarżony o molestowanie nieletniego i przestępstwo seksualne drugiego stopnia. 30 stycznia 1989 roku przyznał się do winy.

Oczekiwanie na wyrok nie przeszkodziło mu w jego obsesji. Dahmer znalazł kolejnego afroamerykańskiego homoseksualistę Anthonyego Searsa i zaproponował mu zapłatę za pozowanie do zdjęć. Po uśpieniu go w domu swej babki Jeff udusił Searsa, a następnie poćwiartował jego zwłoki. Z tego morderstwa Jeffrey zachował sobie szczególne trofeum - głowę Searsa, którą po odcięciu ugotował i po usunięciu skóry pomalował na szaro, aby przypominała modele stosowane przez studentów medycyny.

Tuż przed wyrokiem Jeffrey poddany został obserwacji psychiatrycznej, w wyniku której lekarze stwierdzili problemy z jego naturą, nad którą nie był w stanie zapanować. Zwrócili uwagę na oporność jego psychiki i ukryty gniew, któremu nie będzie mógł zaradzić w normalnym życiu. Mimo tego orzeczenia, sąd zdecydował się na wydanie śmiesznie niskiego wyroku, jakim było pięć lat w zawieszeniu i umieszczeniu Dahmera w zakładzie poprawczym, z którego mógł wychodzić tylko do pracy. Na wyrok ten zadziałała także w dużej mierze mowa Dahmera, w której zawarł wszelkie możliwe słowa mające przekonać sędziów do głupoty swego postępowania i chęci poprawy. Dziesięć miesięcy od wydania wyroku sąd uznał, że Jeff jest zdolny do pozbawionego dozoru życia i zdecydował o przedterminowym zwolnieniu. Gdy Jeffrey pojawił się tak wcześnie na wolności postanowił zareagować ojciec, który już wtedy jak nikt inny przeczuwał, co dzieje się z jego synem. W liście do sądu skrytykował decyzję o przedterminowym zwolnieniu i określił swego syna jako kłamcę, ekshibicjonistę i alkoholika, który ma całkowicie zrujnowaną duszę.

213

W maju 1990 roku Jeffrey Dahmer wynajął pokój nr 213 na 25 ulicy w Millwaukee. Zdając sobie sprawę, że żyje na krawędzi i nie jest w stanie zmienić drogi, którą kroczył postanowił przedsięwziąć własne środki bezpieczeństwa i zamontował w swoim mieszkaniu odrębny system alarmowy oraz specjalne zamki. Od tego momentu jego życiem zawładnęły już tylko i wyłącznie zwierzęce instynkty wspomagane przez całkowicie chory umysł.

W czerwcu zamordował Edward Smitha, miesiąc później jego kolejną ofiarą był Ricky Beeks. We wrześniu 1990 roku zabił tym razem dwie osoby: Ernesta Millera oraz Davida Thomasa. W styczniu 1991 roku zabił Curtisa Straughtera, w kwietniu Errola Lindsaya, natomiast w maju 1991 roku jego ofiarą padł Anthony Hughues. Scenariusz mordowania tych osób był prawie zawsze taki sam. Dahmer wybierał sobie zdesperowanych homoseksualistów, mających problemy z prawem, alkoholików, których w kulturalny, elegancki sposób zapraszał do siebie i po uśpieniu proszkiem dodanym do drinka dusił. W ten sposób kolejne niepożądane policji osoby znikały bezszelestnie.

Najbardziej jednak istotne dla Dahmera było to, czemu przyglądał się już w dzieciństwie, czyli stan ciała po śmierci. Dahmer zazwyczaj patroszył, porcjował ciała traktując je jak zwykłe zabawki. Podrzynał im gardła, często uprawiał seks z martwymi zwłokami, fotografował zwłoki w różnych etapach ich rozkładu. Rozcinał zwłoki i wyciągał pojedyncze organy. Dokonywał ich swoistej selekcji, odkładając na później najlepsze części. Dotyczy to szczególnie bicepsów oraz serc, które magazynował w lodówce do późniejszej konsumpcji. Odcięte penisy przechowywał w pojemnikach z formaldehydem, natomiast kości wygotowywał i malował sprayem. Często lubił masturbować się nad rosnącą coraz bardziej kolekcją. Nie zawsze jednak porcjował swe ofiary. Wyjątkiem był tu szkielet Ernesta Millera, wygotowany i zachowany przez niego w całości.

Czy takie "zabawy" mogą mieć jakiekolwiek uzasadnienie w dzisiejszym cywilizowanym świecie? Czy jedynie rodzą się i giną w chorych odmętach umysłu jednego człowieka? W późniejszych latach psychologowie dopatrywali się różnych teorii dotyczących motywów zachowań Jeffreya Dahmera. Wśród wielu z nich ciekawa wydaje się teoria, według której Dahmer zabijał z czystej nienawiści do homoseksualistów i samego siebie, jakoby zarażonego tą orientacją. Po części mogło to także wynikać z chrześcijańskiego fundamentalizmu, w jakim został wychowany, różnych nienawistnych teorii, jakim mógł podlegać jego mózg. On sam twierdził, że zjadając drugiego człowieka stawał się nim, sprawiał, że był z nim na zawsze. Dahmer traktował swe ofiary jak swoistych pacjentów, chciał stworzyć armię seksualnych niewolników - zombie. Przeprowadzał na ich czaszkach operacje, podczas których wiercił dziury i wlewał do ich mózgów gorącą wodę, lub kwas, co miało zniszczyć wolę jego ofiary. Dahmer był prawdopodobnie świadomy sensu swego życia i że nie zawróci już ze ścieżki, którą brnął coraz bardziej.

W maju 1991 roku uwiódł swą kolejną ofiarę, którą był dziwnym zbiegiem okoliczności brat chłopca, którego molestował w 1988 roku. Nazywał się Konerak Sinthasomphone. Dahmer popełnił błąd w swej "sztuce" i chłopak dziwnym trafem zdołał wyjść z pokoju 213. Nagi, odurzony narkotykami Laotańczyk został zauważony przez sąsiadów, którzy zawiadomili policję. Chłopak został odprowadzony do domu Jeffreya, który przedstawił go jako swojego kochanka i wytłumaczył, że obaj nieco przesadzili. Niechcący mieszać się w sprawy homoseksualistów policjanci pozostawili chłopaka w domu Dahmera, gdzie doczekał swojej śmierci.

Krwawe żniwo trwało zatem nadal. Podczas pobytu w Chicago Dahmer przyłączył się do parady gejów, gdzie poznał Matta Turnera, który postanowił wrócić wraz z nim do Millwaukee. Tuż po zabiciu Tunera, Dahmer ponownie udał się do Chicago, gdzie poznał Jeremiah Weinbergera, którego także sprowadził do siebie. Co ciekawe Dahmer nie zamordował Weinbergera natychmiast lecz przebywał z nim w domu przez cztery dni zanim ostatecznie się z nim rozprawił.

15 lipca 1991 roku zamordował Oliviera Lacyego, natomiast 19 lipca zakończył tą przerażającą passę zabijając 25-letniego Josepha Bradehofta.

22 lipca 1991 roku w typowy dla siebie sposób znalazł i zabrał do samochodu kolejną swoją ofiarę: Traceya Edwardsa, czarnoskórego 32-letniego dobrze zbudowanego mężczyznę. Jeffrey zaproponował mu pozowanie do sesji zdjęciowej. Mężczyzna przystał na to i pojechał z Dahmerem do jego apartamentu. Na miejscu Tracey szybko zorientował się, że coś jest nie tak w zachowaniu Jeffreya. Gdy zauważył, że Dahmer chce mu podać narkotyk doszło między nimi do bójki, w wyniku której szybki i silny Tracey uciekł z mieszkania i nagi wypadł na 25 ulicę. Tracey zauważony został przez dwóch policjantów patrolujących ulicę i wytłumaczył im, że uciekł od jakiegoś "czubka", który założył mu kajdanki i próbował go odurzyć narkotykami. Dwaj policjanci nakazali Traceyowi zaprowadzić ich do apartamentu Dahmera.

Otworzył im schludnie wyglądający blondyn, który z elegancją wyjaśniał, że wpadł w depresję po utracie pracy w fabryce czekolady i przepraszał za to, że wpadł w furię. Obiecał także, że natychmiast odnajdzie klucze do kajdanek, które miał na sobie Tracey. Podczas gdy jeden z policjantów stał razem z Traceyem, drugi postanowił eskortować Jeffa do sypialni, gdzie trzymał klucze. Gdy Jeff zaglądał do szafki oficer policji odkrył plik polaroidów o dziwnej treści, a kiedy się im przyjrzał rozpoznał sfotografowane części ciała w różnych stadiach rozkładu. Rozpoznał na nich także lodówkę, która wyglądała dokładnie tak samo, jak ta stojąca w kuchni Jeffa. Gdy drugi z policjantów zajrzał do lodówki z przerażeniem odkrył, że pewna rzecz, stojąca na półce w środku, wpatruje się w niego. Była to głowa Olivera Laceya. Obok niej w plastikowym worku spoczywało jego serce pozostawione do zjedzenia na później.

Gdy oficer krzyknął: "W tej lodówce jest pieprzona głowa!" Dahmer wiedział, że jego biesiada jest już na zawsze skończona i rzucił się w wir desperackiej walki. Został natychmiast obezwładniony, zakuty w kajdanki i odwieziony na pobliski komisariat. Kilka minut później w apartamencie 213 zjawili się detektywi i eksperci zmuszeni jako pierwsi oglądać coś, co miało wkrótce wstrząsnąć całym światem. Wśród obrzydliwych trofeów Dahmera znaleźli worek wypełniony ludzkim mięsem, zamrażarkę, w której przechowywał głowy Jerryego Weinbergera, Matta Turnera i Joego Bradehofta. Poza tym martwe korpusy Weinbergera oraz Turnera. W kuchni odnaleziono garnek na zupę zawierający dłonie Anthonyego Searsa oraz jego genitalia. Metalowa szafa w sypialni Dahmera zawierała kości Koneraka Sinthasomphone, Raymonda Smitha oraz Curtisa Straughtera. Pokój 213 wypełnił swą wstrząsającą treścią nieskończoną dokumentację sądową.

Proces

Proces Jeffreya Dahmera był niepowtarzalny w historii jurysdykcji stanu Wisconsin. Sala sądowa została przeszukana na obecność ładunków wybuchowych, a każdy wchodzący był sprawdzany specjalnym detektorem metali. Samego "bohatera" oddzielała natomiast od reszty świata kuloodporna szyba. Na sali sądowej zasiadło 100 osób: 23 reporterów, 34 członków rodzin zamordowanych przez Dahmera osób i 43 widzów. Sędzią prowadzącym proces był Laurence C.Gram Jr., oskarżycielem Michael McCann, natomiast obrońcą Dahmera Gerald Boyle. Na sali obecny był także ojciec Dahmera z małżonką.

Już na wstępie wielkiego procesu Dahmer postanowił zagrać na nosie wszystkim zebranym i zaserwować im małą dawkę tego, czego sam próbował przez całe życie.

13 lipca 1992 roku przyznał się do winy, a także orzekł, że jest szalony. Oznaczało to dla adwokata Boyla długą drogę do udowodnienia niepoczytalności swego klienta. Na drugiej linii prokurator McCann musiał dowieść pełnej poczytalności mordercy. Boyle kurczowo trzymał się swojej linii wyławiając i przedstawiając przysięgłym najbardziej chore z pomysłów Jeffreya, tak, aby byli oni przekonani, że był on osobą w pełni szaloną. McCann stale udowadniał, że Dahmer metodycznie planował swe przestępstwa starannie ukrywając ślady. Prokurator określił Dahmera jako maszynistę prowadzącego pociąg do szaleństwa.

Po trwającej pięć godzin naradzie ława przysięgłych zdecydowała, że Dahmer nie powinien spędzić reszty swego życia w szpitalu lecz w więziennej celi. Mowa końcowa Dahmera była popisem jego spokoju i hipokryzji, która charakteryzowała przez te wszystkie lata jego kontakty z ludźmi. Oto człowiek, który przez tyle lat fascynował się martwym ciałem, zabijał, gwałcił martwe zwłoki, spożywał je i przechowywał w swym apartamencie ciepłym głosem godnym pastora opowiadał o pogodzeniu się ze swoją naturą i nagłym błogosławieństwie, jakiego dostąpił po rozmowach z psychiatrami.

Jeffrey Lionel Dahmer został uznany winnym zabicia piętnastu osób i skazany na 15 kolejnych wyroków dożywotnich. Dało to łączną sumę 957 lat więzienia.

W swej nowej, więziennej rzeczywistości, którą poznał w Portege w stanie Wisconsin, Jeffrey zmuszony był odnaleźć nowe życie. Poznał Boga, postanowił się ochrzcić i nawrócić. Tym razem to jednak los postanowił zadrwić z jego osoby.

Pragnąc odmiany od więziennego drylu Dahmer przekonał strażników, aby pozwolili mu pracować z innymi więźniami. Na nieszczęście dla niego 28 lutego 1994 roku został przydzielony do pracy w towarzystwie czarnoskórego Christophera Scarvera, bardzo niebezpiecznego kryminalisty skazanego za zabójstwo pierwszego stopnia. Scarver, uznający się dodatkowo za czarnego mesjasza, dobrze wiedział o przeszłości Dahmera i o tym jak obchodził się z czarnoskórymi. Rano, gdy strażnik pozostawił mężczyzn pracujących razem w towarzystwie innego zabójcy: Jessyego Andersena, Scarver postanowił wykonać swój własny wyrok na Dahmerze i zaatakował również Andersona. Dahmer został znaleziony ze strzaskaną czaszką i uznany martwym o godzinie 9:11. Miał 34 lata.

Więcej materiałów:

Fotografie
Dyskusja na forum
Linia
Opracował PP. Na podstawie "Eat Thy Neighbour: A History of Cannibalism" Daniela Diehla.

Aktualizacje

Linia

18.11.2017:
• Nowy dział: Historia
18.11.2017:
• Nowy moduł: Aktualizacje
dd/mm/rrrr:
• Opis aktualizacji


Ankieta

Linia

Jestem:

Kobietą
Mężczyzną


Baza linków

Linia

Mordercy.jun.pl
Kryminalistyka.fr.pl
Zbrodnia.com
Detektywistyczny.net

Art148.pl

© 2006 - 2017 ART148.PL NETWORK. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
Statystyki serwisu