Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Art148.pl
Art148.pl
Art148.pl

Menu główne

Linia

Strona główna
Archiwum
O serwisie
Historia
Wymiana
Redakcja/Kontakt

Mordercy

Linia

Dzieciobójcy
Gangsterzy
Mordercy seryjni
Mordercy masowi
Mordercy nieletni
Terroryści
Zbrodniarze wojenni
Mordercy inni

Mass media

Linia

Książki
Filmy
Gry komputerowe

Pozostałe

Linia

Inne teksty
Poradniki
Fotografie
Wyniki ankiet

Mordercy seryjni » Berkowitz David


David Berkowitz David Richard Berkowitz (wł. Richard David Falaco), pseudonimy: 44. kalibrowy morderca (44. Caliber Killer) i Syn Sama (Son of Sam). Urodził się 1 czerwca 1953 roku w Nowym Jorku (Brooklyn). Jego matka - Betty Broder pochodziła z ubogiej, semickiej rodziny. Zakochała się w Tonym Falaco, jednak jej rodzina nie zezwoliła na ten związek. Młodzi odłożyli pieniądze, po czym uciekli, by w 1939 roku założyć sklep rybny. Wkrótce przyszła na świat ich córka Roslyn. Ich szczęście nie trwało długo. Falaco zostawił żonę i odszedł do innej kobiety. Betty została sama. Było jej bardzo ciężko: interes zaczął podupadać, dokuczała jej samotność. Pewnego dnia w jej życiu pojawił się Joseph Kleinman i nawiązali romans. Kochanek miał swoją rodzinę, więc gdy Betty zaszła w ciążę zostawił ją. Matka podjęła decyzję, że odda dziecko. Jeszcze przed jego narodzinami znalazła rodzinę zastępczą. Żal łagodziło poczucie, iż wychowają go dobrzy ludzie. Wkrótce znów zaczęła spotykać się z Kleinmanem. Ich związek trwał do jego śmierci.

Dziecko - chłopiec, trafił do średniozamożnej rodziny żydowskiej. Nathan i Pearl Berkowitz dali mu na imię David Richard (zamienili kolejność imion nadanych przez matkę biologiczną). Starali się okazywać małemu Davidowi dużo ciepła i uczucia, przelali na niego całą miłość jaką obdarzyliby własne dziecko, którego nie mogli mieć. Chłopiec wyrastał w przekonaniu, iż jego prawdziwi rodzice nie żyją. Sąsiedzi pamiętają go jako miłego i spokojnego. Z jednej strony. Z drugiej zaś był on gwałtowny i nadpobudliwy, czasem atakował inne dzieci bez wyraźnego powodu. Rodzice mieli ogromne problemy, by utrzymać nad nim kontrolę.

David odznaczał się nadprzeciętną inteligencją (IQ w wieku 7 lat - 118 pkt., w wieku 21 lat - 110 pkt.). Mimo tego, jako uczeń, nie wykazywał zainteresowania żadnym konkretnym przedmiotem i szybko stracił zapał do nauki. Jedyną jego pasją była gra w baseball. Bardzo wcześnie zaczął wykazywać skłonności piromańskie oraz okrucieństwo wobec zwierząt. Długo moczył się w łóżko, co było dla niego powodem do ciągłego wstydu. Mimo, że rodzice poświęcali mu dużo uwagi, cała rodzina nie była zbyt zaangażowana w życie społeczne co zwiększało poczucie alienacji. Innym jego problemem był wzrost. Zawsze był sporo większy od rówieśników co sprawiało, że czuł się inny, mniej atrakcyjny. W towarzystwie odczuwał dyskomfort i zawstydzenie. To wszystko powodowało, iż miał problemy w nawiązywaniu kontaktów, szczególnie z dziewczętami. David był bardzo samotnym dzieckiem.

Nie zdawał sobie sprawy, że Pearl, już przed jego urodzeniem chorowała na raka. Gdy w '65 i '67 nastąpiły nawroty David był zszokowany. Zawsze silnie związany z matką nie mógł pogodzić się z tym co chemioterapia i trudy leczenia z nią zrobiły. Kiedy Nat poinformował go o prognozach lekarzy, chłopak był wstrząśnięty. Gdy Pearl zginęła pod koniec '69 w wypadku czuł się zdewastowany psychicznie. Jego wiara została poważnie zachwiana. Zaczął uważać, że Bóg chce go zniszczyć. Gdy był jeszcze nastolatkiem rodzice kupili mieszkanie w dopiero powstającym wieżowcu. Zanim je wykończono Pearl zmarła, więc David i Nat zamieszkali sami. W tym czasie zaczęły się jego fantazje i urojenia.

W 1971 roku Nat ożenił się ponownie. Chłopak nie mógł znieść nowej partnerki ojca więc oboje wyjechali na Florydę zostawiając go samego. Przez kilka miesięcy uczęszczał na zajęcia w Bronx Community College. Wkrótce jednak postanowił wstąpić do wojska. Jako żołnierz stacjonował w Korei Północnej. Świetnie radził sobie z bronią, w szczególności z karabinami. Przełożeni oceniali go jako dobrego żołnierza, wyśmienitego strzelca, który dodatkowo był odporny na zimno. W czasie służby przeżył swoje jedyne doświadczenie seksualne z koreańską prostytutką, która na "pamiątkę" zostawiła mu chorobę weneryczną.

Jeżeli chodzi o jego związki z kobietami to również miał tylko jeden, jeszcze jako nastolatek, z Iris Gerhardt. Było to jednak bardziej wyimaginowane, gdyż ona traktowała go tylko jako przyjaciela.

Z wojska odszedł po 3 latach i wrócił do swojego małego mieszkania. Wkrótce dowiedział się, że jego biologiczna matka żyje. Odnalazł ją i przyrodnią siostrę. Obie bardzo cieszyły się z tego spotkania i starały się, by czuł się u nich jak najlepiej. Zamieszkał z nimi i pomagał w rodzinnym interesie. Jednak po jakimś czasie wyjechał. W tym okresie skarżył się rodzinie na częste i bardzo silne bóle głowy.

Wrócił do swojego mieszkania i podjął pracę. Później kilkakrotnie zmieniał miejsce zamieszkania. Z czasem coraz bardziej zagłębiał się w swój własny świat fantazji i urojeń. Zaczął tracić poczucie rzeczywistości. W listopadzie 1975 roku napisał list do ojca na Florydzie. Był to ostatni "krzyk o pomoc" i zwiastun wydarzeń, które miały nadejść.

W Nowym Yorku jest zimno i ponuro, ale to dobrze, bo taka pogoda pasuje do mojego nastroju .Tato, ten świat staje się teraz ciemniejszy. Czuję to coraz bardziej i bardziej. Są osoby, które zaczynają teraz czuć do mnie niechęć. Nie uwierzyłbyś ilu ludzi mnie teraz nienawidzi. Wielu z nich chce mnie zabić. Ja ich nawet nie znam, ale oni wciąż mnie nienawidzą. Wielu z nich jest bardzo młodych. Idę w dół ulicy, a oni kopią mnie i opluwają. Dziewczyny nazywają mnie brzydalem i to najbardziej mnie martwi. Chłopcy śmieją się ze mnie. Niezależnie od tego, już wkrótce wszystko zmieni się na lepsze.

Po wysłaniu tego listu przez prawie miesiąc David żył odizolowany w swoim mieszkaniu, wychodził tylko po jedzenie.

Pierwsza krew

24.12.1975 - wigilijny wieczór. Świat Davida jest już bardziej nierealny niż rzeczywisty. Samotność, izolacja, urojenia i mania prześladowcza doprowadzają do kryzysu. Głosy w jego głowie nie dają mu spokoju. Bierze nóż myśliwski i wychodzi na ulicę. Widzi młodą kobietę wychodzącą ze sklepu. "Ona musi zostać złożona w ofierze" - szepczą głosy. Dwa razy wbija jej nóż w plecy. Jest zaskoczony jej reakcją. "Dźgnąłem ją, a ona nic nie zrobiła. Tylko odwróciła się i spojrzała na mnie." Gdy zaczęła krzyczeć, uciekł. To jednak było zbyt mało. Jakiś czas później znajduje swoją drugą ofiarę - Michelle Forman (15 l.) Atakuje ją od tyłu wbijając nóż w głowę. Dziewczyna jest poważnie ranna, ale walczy. Jej krzyki przerażają Davida. Ucieka. Michell z sześcioma ranami kłutymi dociera do najbliższego budynku i wzywa pomocy. Udaje jej się przeżyć. David jest już spokojny. Głosy zostały usatysfakcjonowane. Dostały swoją krew. Kryzys minął, napięcie zostało rozładowane. Poszedł na kolację do baru po czym wrócił do domu i spokojnie zasnął.

Demony

Po tych brutalnych atakach David wraca do pracy. Ze swojego apartamentu w Bronx przenosi się do Yonkers. Wynajmuje na 2 lata pokój w domu Jacka i Nann Cassara. Wpłaca 200 dolarów kaucji. Jego gospodarze mają owczarka niemieckiego. Jest to zwierzę bardzo hałaśliwe, potrafi ujadać całe noce wraz z innymi psami z sąsiedztwa. W Davidzie zaczyna wzrastać frustracja. Denerwuje go ciągłe szczekanie psów. W jego głowie pojawiają się szalone myśli. W głosach psów słyszy demony, które żądają od niego krwi młodych, pięknych kobiet. Nie potrafi tego znieść, chce krzyczeć, by je zagłuszyć, ale nie może. "Demony nigdy nie przestawały. Nie mogłem spać. Nie miałem sił, by walczyć. Ledwo byłem w stanie prowadzić samochód. Wracając wieczorem z pracy do domu prawie rozbiłem się. Potrzebowałem snu... ale demony nie dawały mi spokoju." Rodzina Cassara miała bardzo duży wpływ na życie Davida. To w ich domu zrodziły się pierwsze obłąkańcze wizje. "Kiedy się do nich wprowadziłem wydawało mi się, że są mili i spokojni. Oszukali mnie. Okłamali. Myślałem, że są ludźmi, ale oni nimi nie byli. Nagle w Cassaro zaczął pojawiać się demon. Zaczął wyć i wołać: Krwi i śmierci! Mówił mi imiona mistrzów. Mistrz Krwi, John Wheaties, Generał Jack Cosmo." W chorym umyśle Davida Generał Jack Cosmo - główny demon i władca diabelskich psów, które przekazują mu informacje, był Jackiem Cassara. Demon był jego panem i ciągle żądał krwi i mordu. Po 3 miesiącach Berkowitz wyprowadził się nie zabierając nawet pozostawionych w depozycie pieniędzy. Przenosi się do mieszkania na Pine Street. Jednak tutaj też są szczekające psy. Czarny labrador - Harvey - Sama Carra jest wyjątkowo uciążliwy. "Opowiada" mu, że jego właściciel to potężny demon o imieniu Sam, służący Generałowi Cosmo. W pojęciu Davida tylko Bóg może zniszczyć Sama, gdyż uważa go za wcielenie samego Diabła.

Morderstwa

29.07.1976 - późna noc. Donna Lauria (18 l.) i Jody Valenti (19 l.) siedzą w samochodzie w pobliżu mieszkania Donny w Bronx. Rodzice dziewczyny prosili, by wróciła już do domu. Obiecała, że za chwilę przyjdzie. Podczas rozmowy zauważyły mężczyznę stojącego przy aucie. "Kim on jest? Czego może chcieć?" - zapytała Donna. Nigdy nie usłyszała odpowiedzi. Mężczyzna wyjął broń i strzelił pięć razy. Wciąż naciskał spust, nawet wtedy gdy magazynek był już pusty. Jody wyczołgała się z samochodu i zaczęła wołać o pomoc. Zaalarmowany krzykami ojciec Donny zbiegł na dół i zabrał obie dziewczyny do szpitala. Niestety Donna, która została postrzelona w szyję, zginęła na miejscu. Jody miała więcej szczęścia - przeżyła. Po napadzie była w szoku i nie potrafiła podać żadnych szczegółów zdarzenia.

23.10.1976 - Carl Denaro (20 l.) świętuje ze znajomymi w barze w Queens. Za kilka dni ma wyjechać do wojska, chce służyć w siłach powietrznych. Swoje ostatnie dni w domu pragnie spędzić z nimi, zabawić się. Na imprezie jest też Rosmary Keenan (18 l.) - koleżanka z college. Po 2:30 Carl proponuje, że odwiezie ją do domu. Zaparkował w pobliżu jej mieszkania. Rozmawiali. Wtem ktoś pojawia się przy oknie od strony pasażera i oddaje w ich kierunku pięć strzałów. Carl jest ranny w głowę. Zszokowana Rosmary nie wie co zrobić, jedzie z powrotem do baru. Przerażeni znajomi zawożą chłopaka do szpitala. Lekarze ratują mu życie wszczepiając w czaszkę metalową płytkę. Obrażenia, których doznał będą go prześladować do końca życia.

26.11.1976 - jest wieczór. Donna DeMasi (16 l.) i Joanne Lomino (18 l.) wracają z kina. Wysiadają z autobusu niedaleko domu Joanne w Queens. Nagle dziewczyna zauważa stojącego w pobliżu mężczyznę. Przyspieszają kroku. Boją się. On idzie za nimi i mija je. Nagle się zatrzymuje i pyta : "Czy wiecie gdzie?" Nie kończy. Spod marynarki wyjmuje broń i strzela. Obie zostają trafione. Hałas i krzyki zaalarmowały rodziców Joanne, którzy ruszają na pomoc. W szpitalu okazuje się, że z Donną będzie dobrze. Kula ominęła wszystkie ważne narządy. Druga z dziewczyn nie ma tyle szczęścia. Joanne żyje, ale ma strzaskany kręgosłup. Jest sparaliżowana.

30.01.1977 - Christine Freund (26 l.) i jej narzeczony John Diel (30 l.) opuszczają The Wine Gallery w Bronx. Jest krótko po północy. Idą do zaparkowanego w pobliżu samochodu. Pochłonięci rozmową nie zauważają człowieka, który im się przygląda. Wsiadają do auta pogrążeni w dyskusji. Nagle padają dwa strzały. Szyba rozpryskuje się. Christine jest ranna. Trafiają ją oba pociski. Zrozpaczony John kładzie jej głowę na siedzeniu kierowcy po czym wybiega na ulice w poszukiwaniu pomocy. Stara się zatrzymać któryś z przejeżdżających samochodów lecz bezskutecznie. To ludzie mieszkający w pobliżu, którzy słyszą krzyki, wzywają w końcu policję. Karetka zabiera dziewczynę do szpitala. Kilka godzin później Christine umiera.

08.03.1977 - wieczór. Virginia Voskerichian, młoda i atrakcyjna studentka wraca do domu z wykładów. Jest bardzo utalentowana i pracowita, wszyscy wróżą jej udaną przyszłość. Jej rodzice to bułgarscy emigranci, którzy uciekli z kraju pod koniec lat 50. Z naprzeciwka nadchodzi mężczyzna. Jest już bardzo blisko. Virginia z przerażeniem widzi, że wyciąga on broń i kieruje na nią. Próbuje zasłonić się książkami, które niesie. Na próżno. Kula trafia prosto w jej twarz. Dziewczyna ginie na miejscu. Morderca ucieka. Po drodze potrąca przechodnia, mężczyznę, który widział zajście. "Witam Pana" - mówi do niego, po czym oddala się.

17.04.1977 - para zakochanych - Valentina Suriani (18 l.) i Alexander Esau (20 l.) siedzą w samochodzie zaparkowanym w pobliżu miejsca, w którym niecały rok temu zginęła Donna Lauria w Queens. Valentina jest uzdolnioną dziewczyną, marzy o karierze modelki lub aktorki. Alexander pracuje jako kierowca w pomocy drogowej. Spędzają miło czas. Całują się. Jest 3:00 rano. Na przeciwko parkuje inny samochód lecz oni pochłonięci sobą nie zwracają na niego uwagi. Kierowca strzela do każdego z nich dwa razy. Valentina ginie na miejscu, Alexander umiera kilka godzin później w szpitalu. Morderca zostawia na miejscu zbrodni list adresowany do detektywa policji Josepha Borrelli, podpisany pseudonimem Syn Sama.

26.06.1977 - godzina ok. 3:00 nad ranem. Judy Palacido (17 l.) i Salvatore Lupo (20 l.) siedzą w samochodzie pod dyskoteką Elephas w Queens. Rozmawiają o seryjnym mordercy, Synu Sama: "Jest przerażający, nigdy nie wiadomo gdzie uderzy" - słowa Judy były jak proroctwo - "Nagle usłyszałam huk. Nie czułam bólu, dzwoniło mi w uszach. Spojrzałam na Sala: jego oczy i usta były szeroko otwarte. Nie krzyczeliśmy. Nie wiem dlaczego, ale nie mogłam krzyczeć." Nie mogli zrozumieć, co było przyczyną hałasu. Wszystkie okna były zamknięte. Byli zdezorientowani i oszołomieni. Pomyśleli, że ktoś rzuca kamieniami w auto. Judy spojrzała w lusterko i z przerażeniem zobaczyła, że jest cała we krwi. Jej ręka była bezwładna. Wysiadła z samochodu i próbowała biec do dyskoteki. Upadła. Mieli dużo szczęścia. Sal był ranny w ramię, a Judy mimo iż została postrzelona trzy razy uniknęła poważnych obrażeń i przeżyła.

31.07.1977 - wczesny ranek. Stacy Moskowitz i jej chłopak Bobby Violante siedzą w samochodzie niedaleko Garvesent Bay. Bobby proponuje spacer po parku, ale Stacy się boi: "A co jeżeli tam ukrywa się Syn Sama?" "Przecież to nie Queens tylko Brooklyn, chodź." - przekonuje ją. Ruszyli w stronę placu zabaw. Nagle ona widzi, że ktoś się im przygląda. Jest jeszcze bardziej przestraszona, więc wracają do auta. "Jedźmy już" - prosi. Booby namawia ją, by jeszcze zostali. Kule dosięgają ich podczas pocałunku. "Nagle usłyszałem ogłuszający dźwięk. Pomyślałem, że szyba się stłukła. Później nic już nie słyszałem, nic nie czułem. Widziałem tylko jak Stacy odsuwa się ode mnie. Nie wiem nawet kto dostał pierwszy: ja czy ona." Bobby wyczołguje się z auta i woła o ratunek. Na miejscu zjawia się policja i pogotowie. Zabierają ich do Coney Island Hospital. Rodzice obojga młodych wspólnie czekają na wieści o swoich dzieciach. Powaga ran Stacy sprawia, że zostaje ona przetransportowana do Kings County Hospital, który posiada lepszą aparaturę pomocną przy ciężkich urazach głowy. 38 godzin później dziewczyna umiera. Bobby otrzymał dwa strzały w twarz. Lekarze, po wielogodzinnej operacji, ratują jego życie. Traci on jednak lewe oko, na prawe prawie w ogóle przestaje widzieć.

Dochodzenie

Gdy w lipcu 1976 roku zginęła Donna Lauria nikt nie spodziewał się, że będzie to debiut bezwzględnego, seryjnego mordercy. W ciągu 7 miesięcy zostało zaatakowanych 6 osób. Każdą sprawą zajmował się inny detektyw. Przypadkowe ofiary, różne miejsca ataków, brak wystarczających dowodów i świadków - brak jakiegokolwiek związku.

Luty 1977 - detektyw Joseph Borrelli i detektyw Joe Coffey prowadzą dochodzenie w sprawie morderstwa Christine Freund. Nasunęła się teoria, że dziewczyna została zabita przez kogoś, kto miał z nią osobiste porachunki, tego jednak nie umiał potwierdzić nikt z jej bliskich. Raczej nie miała wrogów. Drugą możliwością był psychopata i nad tym wątkiem zaczęto intensywnie pracować. Na miejscu zbrodni znaleziono pociski. Badania balistyczne potwierdziły, iż jest to Charter Arms Bulldog, kaliber 44, dość rzadka i nietypowa broń. Coffey miał przeczucie, że może chodzić o seryjnego mordercę. Zaczęto szukać powiązań z wcześniejszymi podobnymi zbrodniami. Wystarczających dowodów nie było, ale wyglądało na to, że ktoś na oślep atakuje w różnych częściach miasta, młode atrakcyjne kobiety - strzelając do nich z broni o kalibrze 44. Media żywo interesowały się śledztwem. "Kim jest 44. kalibrowy morderca? Kiedy znów zaatakuje? Jakimi motywami się kieruje?" Na te pytania policja nie umiała udzielić odpowiedzi. W prasie więc pojawiało się mnóstwo spekulacji i nieprawdziwych informacji.

Marzec 1977 - morderstwo Virginii. Wreszcie pojawia się naoczny świadek. W pobliżu przejeżdża też patrol, który widzi uciekającego mężczyznę, jednak rezygnuje z zatrzymania, gdy dowiaduje się o zajściu. Policjanci odnajdują kolejne pociski. Jest już pewność. Z tej samej broni zginęły Donna Lauria i Christine Freund. Wiedzieli już, że szukają psychopaty, który będzie dalej zabijał.

"Jeżeli ogląda się detektywów pracujących nad morderstwem to można zauważyć, że starają się podchodzić bez emocji... nie patrzeć na ofiarę. Wiedzą, że to bezsensowne. Ona była piękna i szła sobie po tej ulicy, a kula, która trafiła ją w twarz, doszczętnie to wszystko zniszczyła. To było wstrząsające. Większość po prostu musiała się odwrócić czując wzbierające mdłości. Byli tam weterani, którzy nie mogli tego znieść." - powiedział Joe Borrelli. Dnia 10 marca komisarz policji zwołał konferencję prasową dla mieszkańców Nowego Jorku. Ogłosił, że w mieście grasuje seryjny morderca, który kilkakrotnie zaatakował młode kobiety. Oficjalnie potwierdził, że wszystkich zbrodni dokonał jeden człowiek. Podał również pierwszy rysopis sprawcy: "Jest to mężczyzna, lat 25-30, wysoki, średniej budowy, z ciemnymi włosami". Niestety taki opis odpowiadał bardzo wielu ludziom. Dowodzenie przejął zastępca inspektora, Timothy Dowd. W życie weszła operacja Omega. Była to akcja zakrojona na bardzo szeroką skalę. 200 policjantów, detektywów, kryminologów pracowało 24 godziny na dobę, by złapać sprawcę 7 ataków. Do najważniejszych członków należeli: sierżant Joe Coffey, kapitan Barrelli oraz detektyw Redmond Keenan, którego córka, Rosmary, była świadkiem jednej z napaści.

Nadszedł kwiecień i kolejny atak. Zginęło dwoje młodych ludzi. Tym razem jednak pojawiło się coś nowego. Morderca zostawił na miejscu zbrodni list adresowany do kapitana Borrelli.

Drogi kapitanie Josephie Borrelli. Jestem głęboko zraniony, gdy określacie mnie jako nienawidzącego kobiety. Nie jestem taki. Jednak jestem potworem. Jestem Synem Sama. Jestem młodszym braciszkiem. Kiedy ojciec Sam napije się alkoholu staje się okrutny. Bije swoją rodzinę. Czasem związuje mnie z tyłu domu. Innym razem zamyka mnie w garażu. Sam uwielbia pić krew. Idź i zabijaj - rozkazuje ojciec Sam. Za naszym domem jest trochę szczątków. W większości młodych - zabite i zgwałcone - odsączone z krwi, teraz to już same kości. Tatuś Sam trzyma mnie też zamkniętego na strychu. Nie mogę wyjść, ale patrzę sobie wtedy przez okno na zmieniający się świat. Czuję się jak ktoś poza tym wszystkim. Jestem zupełnie inny niż wszyscy pozostali - zaprogramowany, by zabijać. Niemniej jednak, żeby mnie powstrzymać musisz mnie zabić. Uwaga do wszystkich policjantów - strzelajcie do mnie pierwsi, strzelajcie żeby zabić, albo trzymajcie się z daleka i nie wchodźcie mi w drogę, bo zginiecie. Tatuś Sam jest już stary. Potrzebuje krwi, by zachować swoją młodość. Miał już zbyt wiele ataków serca. UUU!!!! - ryczy - to tak boli syneczku! Przede wszystkim tęsknię za moją małą księżniczką. Ona odpoczywa w domu dla Pań. Wkrótce ją zobaczę. Ja jestem - Potwór - Belzebub - pucołowaty behemot. Uwielbiam polować. Chodzę po ulicach w poszukiwaniu uczciwej gry - smacznego mięsa. Kobiety z Queens są najpiękniejsze. To musi być przez wodę, którą piją. Żyję, by polować - to moje życie. Krew dla taty. Panie Borrelli, nie chcę już zabijać. Nie, już nie, ale muszę dla honoru mojego ojca. Chcę dawać światu miłość. Kocham ludzi. Nie należę do ziemi. Staję się człowiekiem - bestią. Ludzie z Queens - kocham was. Chcę wam wszystkim życzyć wesołej Wielkanocy. Niech Bóg was błogosławi w tym i w następnym życiu.

List był pełen błędów ortograficznych i nie zawierał żadnych odcisków palców. Koperty dotykało wielu ludzi więc nawet jeśli znajdowały się na niej to zostały zatarte. Fragmenty pisma wyciekły do prasy na początku czerwca i wtedy świat po raz pierwszy usłyszał imię Syn Sama.

Kwiecień 1977 - Sam Carr otrzymuje listy od anonimowego nadawcy. Skarży się on na ciągłe ujadanie ich psa, Harveya. 19 kwietnia przychodzi kolejny.

Mam pytanie, czy mógłbyś łaskawie sprawić, aby ten twój pies przestał ciągle ujadać, bo robi to całe dnie i noce. Gdy na chwilę przestanie to zaraz znów zaczyna. Prosiłem cię o to. Mówiłem ci jak to niszczy moją rodzinę. Nie mamy chwil odpoczynku i spokoju. Teraz już wiem jakiego rodzaju jesteś osobą i jaka jest twoja rodzina. Jesteście okrutni i bezmyślni. Nie macie za grosz miłości dla innych ludzkich istot. Jesteś samolubny, Panie Carr. Moje życie jest teraz zrujnowane. Nie mam już nic do stracenia. Widzę, że w przyszłości też nie będzie spokoju w życiu moim i mojej rodziny, dopóki nie zniszczę twojej.

Wystraszona rodzina Carrów wzywa policję. Przybyli funkcjonariusze nie traktują pogróżek poważnie. 10 dni później Sam słyszy strzały dobiegające z jego podwórka. Wybiega z domu w ostatniej chwili, by zobaczyć uciekającego mężczyznę. W trawie odkrywa postrzelonego Harveya. Zabiera go do weterynarza, który ratuje życie zwierzęcia. Sprawą zajmuje się dwóch policjantów. Peter Intervallo i Thomas Chamberlain rozpoczynają dochodzenie od badania listu.

W tym czasie detektywi z operacji Omega pracują bez wytchnienia. Sprawdzają każdy trop, a pojawia się ich wiele. Ludzie w mieście są ogarnięci paniką. Wszyscy myślą, że znają mordercę: sąsiad późno wracający do domu, facet w barze nieprzepadający za kobietami, syn znajomych interesujący się bronią. Każdą informację trzeba zweryfikować. Lista podejrzanych nie ma końca. Do tego funkcjonariusze sprawdzają każdą zarejestrowaną broń o kalibrze 44.

Dr Martin Lupin, były szef psychiatrii sądowej w Bellevue, wraz z 45 innymi specjalistami próbuje opracować portret psychologiczny sprawcy. Po wielu konsultacjach ogłaszają, że zabójca to schizofrenik paranoidalny, który może uważać, iż jest w posiadaniu nadprzyrodzonej mocy. Jego świat jest zaludniony przez demony. Jest ciągle zestresowany i żyje w ciągłym napięciu. Gdy jego frustracje osiągają apogeum musi je rozładować - znaleźć ofiarę i zabić. To pomaga lecz na krótko. Napięcie znów zaczyna wzrastać i prowadzi do kolejnych ataków.

10.06.1977 - Jack Cassara znajduje w swojej skrzynce kartkę z wizerunkiem psa. Nadawcą jest ktoś o nazwisku Carr z Yonkers. Na odwrocie znajduje się krótka notatka: "Drogi Jack. Byłem niezmiernie zmartwiony, gdy usłyszałem o twoim wypadku. Spadłeś z dachu swojego domu. Chciałem ci po prostu powiedzieć - bardzo mi przykro! Jestem pewien, że szybko poczujesz się lepiej, wrócisz do zdrowia i pełni sił. Proszę, następnym razem bądź ostrożniejszy. Ponieważ teraz jesteś unieruchomiony daj nam znać, gdyby Nan czegoś potrzebowała. Sam i Francis."

Cassara nigdy nie spadł z dachu. Nie znał też nikogo o kim była mowa w liście. Był jednak na tyle zaniepokojony, że postanowił skontaktować się z tajemniczym nadawcą. Po jego telefonie Sam Carr zaproponował spotkanie. Pokazał Jackowi listy i opowiedział o postrzale Harveya. Syn Cassary przypomniał sobie dziwnego mężczyznę, który jakiś czas temu wynajmował od nich pokój i ciągle narzekał na szczekanie ich psa. Wyjątkowa zbieżność zdenerwowała obie rodziny na tyle, że postanowiły zawiadomić policję. Niestety nie powiązano spraw listów ze sprawą morderstw. Gdy po 2 miesiącach funkcjonariusz oddzwonił do Nan Cassara, była ona już pewna, że Syn Sama to David Berkowitz.

W tym czasie morderca wydaje się być bardzo uradowany swoją "popularnością". Wysyła więc list do reportera Daily News, Jimmyego Breslina.

Witam ze zniszczonych chodników NYC, w których mieszkają mrówki karmiące się zaschłą krwią, która osiadła w pęknięciach. Witam z rynsztoków NYC, które są pełne psich odchodów, wymiocin, zatęchłego wina, moczu i krwi. Witam z kanałów NYC, które połykają te przysmaki, gdy zdmuchuje je z ulic zamiatarka. Nie myślcie nawet, że skoro nic o mnie nie słyszycie to znaczy, że zasnąłem. O nie. Ciągle tu jestem. Jak duch błądzący przez noc. Spragniony, głodny, rzadko zatrzymujący się, by odpocząć; próbujący zadowolić Sama. Sam to wieczne pragnienie. On mi nie pozwoli przestać zabijać dopóki nie dostanie swojej pełnej porcji krwi. Powiedz mi Jimm, co masz zaplanowane na 29 lipca? Możesz o mnie zapomnieć jeśli chcesz, bo ja nie dbam o publiczność. A jednak nie możesz zapomnieć Donny Lauri i nie możesz pozwolić, by zapomnieli o niej inni. Ona była bardzo słodką dziewczyną. Nie wiedząc co przyniesie przyszłość żegnam się z tobą. Zobaczę cię przy mojej następnej pracy? A może powinienem powiedzieć, że ty zobaczysz moją następną robotę? Pamiętaj o Pani Lauri. Dziękuję ci. W ich krwi, prosto z rynsztoku - Wytwór Sama 44.

Daily News nie opublikowała niektórych fragmentów listu na prośbę policji. Zabezpieczono na nim częściowe odciski palców. Nieprzydatne, by znaleźć sprawcę lecz pomocne, by go później skazać. Na kilka dni przed rocznicą zamordowania Donny Lauri, Nowy Jork pogrąża się w panice. Wszyscy są przekonani, że sprawca będzie chciał to "uczcić" kolejną zbrodnią. Policjanci są zrozpaczeni. Jak obronić całe miasto pełne młodych, pięknych kobiet? Detektyw Coffey rozważa nawet rozmieszczenie w różnych częściach miasta samochodów z manekinami, które zwabią psychopatę. Gdy 3 sierpnia wszyscy czują przypływ ulgi morderca uderza ponownie.

W dniu ostatniej zbrodni dwóch policjantów z Yonkers omawia sprawę dziwnych listów do Cassarów i Carrów. Postanawiają sprawdzić człowieka o nazwisku David Berkowitz, który według obydwu rodzin ma coś wspólnego z tymi wydarzeniami. Zdjęcie i dane z prawa jazdy wykazują podobieństwa do poszukiwanego Syna Sama. W miejscu jego zamieszkania, kamienicy przy Pine Street 35, dowiadują się, że był zatrudniony w IBI Security w Queens, czyli znał się dobrze na broni. W IBI informują, iż Berkowitz odszedł w lipcu 1976 roku, czyli tuż przed pierwszym atakiem. Doszli do wniosku, że jest to zbyt dużo zbiegów okoliczności i przekazali wszystkie listy detektywowi Richardowi Salvensenowi. Był on pod wrażeniem zebranych dowodów i zgadzał się z wnioskami policjantów. Skontaktował się z grupą Omega. Grafolodzy stwierdzili, ze wszystkie listy były pisane przez jednego człowieka.

Kilka dni po zabójstwie Stacy Moskowitz na policję dzwoni Cacilla Davis. Twierdzi, że prawdopodobnie widziała mordercę. Detektyw Joe Strano jedzie do jej domu i spisuje zeznania. W dniu ataku kobieta wróciła z pracy do domu. Był wczesny ranek więc postanowiła wyjść jeszcze na spacer z psem. Zobaczyła mężczyznę - próbował kryć się za drzewem, które było zbyt małe i wąskie.

"Po chwili zaczął iść w moją stronę uśmiechnięty w dziwny sposób. To nie było nic przerażającego, po prostu przyjazny uśmiech."

Gdy podszedł bliżej zaczęło jej się wydawać, że może mieć broń. Przeraziła się i pobiegła do domu. Jakiś czas później usłyszała jakby wybuchy petard. Były głośne, ale dość odległe więc nie myślała o tym zbyt długo. Dopiero następnego dnia usłyszała o całym zajściu. Spanikowała, gdyż zdała sobie sprawę, że widziała mordercę. "Nigdy nie będę mogła zapomnieć jego twarzy, aż do dnia kiedy umrę. To było przerażające." W międzyczasie detektyw Chamberlain z Yonkers dostał zgłoszenie o podpaleniu w budynku przy Pine Street 35. Zadzwonił Craig Glasman - pielęgniarz i zastępca szeryfa. "Poczułem swąd spalenizny i pobiegłem do drzwi. Nie było za nimi ognia tylko mnóstwo dymu." Pokazał Chamberleinowi kule, które ktoś wystrzelił w jego drzwi, a także listy otrzymane od Davida Berkowitza mieszkającego nad nim. Pismo wydawało się być identyczne jak to, które przekazał Sam Carr. Tego samego popołudnia wezwano go na komisariat. Po raz kolejny opowiedział historię o swoim psie, Jacku Cassara i ekscentrycznym Berkowitzie. 2 dni później Chamberlain przekazuje grupie Omega listy Glassmana. W jednym z nich czytamy: "To prawda - jestem mordercą, ale te zabójstwa są z twojego polecenia Craig." W tym czasie policjanci przeszukujący miejsce zbrodni znajdują wyrzucony mandat za złe parkowanie. Widnieje na nim nazwisko David Berkowitz. Coraz więcej elementów zaczyna do siebie pasować. Powoli staje się faktem, że wreszcie znaleziono mordercę.

Aresztowanie

10.08.1977 - wczesny ranek. Budynek przy ulicy Pine Strret 35 zostaje umieszczony pod nadzorem policji. Czekają na podejrzanego o 6 morderstw mężczyznę. Liczba funkcjonariuszy biorących udział w akcji cały czas wzrasta. Każdy chce być przy zatrzymaniu Syna Sama. Po godzinie 19:30 widzą mężczyznę idącego w kierunku samochodu Berkovitza. Zatrzymują go lecz okazuje się, że to Craig Glassman. Czekają nadal. Akcja przeciąga się. David pojawia się kilka godzin później. Idzie do samochodu. Papierową torbę, którą trzyma w ręku kładzie na siedzenie pasażera. Nie widzi zbliżających się policjantów. Detektyw John Falotico zachodzi go od tyłu:

"Stój! Policja!" – krzyczy. Berkowitz odwraca się do niego z uśmiechem. Falotico mówi mu co ma robić, a on wypełnia posłusznie wszystkie polecenia.
"Teraz cię mam." – mówi Falotico – "Kogo mam?"
"Wiesz." – odpowiada zatrzymany.
"Nie wiem. Ty mi powiedz."
"Jestem Sam. David Berkowitz."

Przez cały czas z jego twarzy nie schodzi głupkowaty uśmiech. Jest całkowicie opanowany i spokojny. Tego samego dnia przesłuchuje go sierżant Joseph Coffey. Berkowitz jest bardzo miły i uprzejmy. Dokładnie odpowiada na wszystkie pytania i szczegółowo opowiada o każdym morderstwie. Podaje fakty, które mógł znać tylko sprawca. Coffey jest zdziwiony: "Kiedy pierwszy raz wchodziłem do tego pokoju byłem pełen złości. Ale później, gdy z nim porozmawiałem... zrobiło mi się go żal. Ten facet jest kurwa warzywem."

Berkowitz przyznał się do wszystkich ataków. Gdy przeszukiwano jego mieszkanie znaleziono dziennik z notatkami - zapisy pożarów, które wywołał w NY, było ich 1488. Podczas procesu obrona powołała się na jego niepoczytalność i chorobę psychiczną, dzięki temu uniknął kary śmierci. Jednak dowody przeciw niemu były przytłaczające. Został skazany na sześciokrotne dożywocie (365 lat). Odsiaduje wyrok w ośrodku Sullivan w stanie Nowy Jork.

Więzienie

Przez pierwsze lata w więzieniu było mnóstwo problemów z Berkowitzem. Był niezdyscyplinowany i konfliktowy.

10.07.1979 - został zaatakowany przez nieznanego sprawcę, który podciął mu gardło. Z trudem przeżył napaść, założono mu 56 szwów. Dzięki temu uspokoił się i stał się bardziej przystosowany do więziennych realiów. Gdy przyjął religię chrześcijańską wszystkie problemy zniknęły. Zaczął udzielać się społecznie i pomagać innym więźniom. Z czasem został wyświęcony na kapelana oraz ukończył studia. Obecnie twierdzi, że jest zupełnie innym człowiekiem i nazywa siebie Synem Nadziei. Zaangażował się w program resocjalizacji. Napisał autobiografię Son of Sam. Po jej wydaniu w stanie NY ustanowiono "Prawo Syna Sama", które zabrania osadzonym prowadzenia działalności mającej na celu czerpanie profitów z popełnionych zbrodni. W 2002 roku odbyła się rozprawa o przedterminowe zwolnienie. W jej trakcie zapytano Berkowitza dlaczego mordował: "Bardzo mi przykro, ale nie wiem. Nie rozumię tego co się stało. To był koszmar. Moja dusza i umysł były udręczone. W tamtym czasie moje życie było całkowicie poza kontrolą i nie mogę zrobić nic jak tylko żałować tego co się stało. Mój umysł nie pracował prawidłowo. Myślałem, że jestem żołnierzem szatana. Wszystkie szalone myśli i pomysły brałem z satanistycznej biblii, którą czytałem. Nie staram się wyrzec winy. Biorę odpowiedzialność za wszystko co się stało, ale w tamtym czasie wszystko było takie poskręcane."

Uznano, że Berkowitz nie kwalifikuje się do przedterminowego zwolnienia. Mimo swojego poprawnego zachowanie niewiele wyciągnął wniosków ze swoich zbrodni. Kolejne przesłuchanie w 2004 roku przyniosło podobny rezultat. Syn Sama najprawdopodobniej dożyje końca swoich dni w więzieniu.

Wątpliwości

Przez te wszystkie lata nasunęło się bardzo wiele wątpliwości dotyczących Davida Berkowitza i jego morderstw. Nie było pewności co do jego stanu umysłu.

Według dr Davida Abrahamsena - psychiatry kryminalistycznego: "Podczas gdy pozwany wykazuje cechy paranoidalne, nie koliduje to z jego zdolnością do oceny i obrony. Pozwany jest tak samo normalny jak każdy inny człowiek. Może trochę neurotyczny." W 1979 roku Robert Ressler z FBI przeprowadził z nim wywiad. Gdy zaczął naciskać Berkowitz przyznał, że wymyślił całą historię o demonach. Liczył, że w wypadku, gdy zostanie złapany nie dostanie kary śmierci. Zabijał kobiety przez resentyment do obu swoich matek i niepowodzenia z kobietami. Podczas ataków był pobudzony seksualnie. Polowanie stało się dla niego fascynującą nocną przygodą. Gdy nie znalazł żadnej ofiary przypominał sobie poprzednie ataki i masturbował się. Często wracał na miejsca przestępstw, by znowu poczuć ich atmosferę. Chciał chodzić na pogrzeby swoich ofiar, ale bał się, że to zwróci uwagę policji. Później próbował znaleźć ich groby - bezskutecznie. Swoje chore ego karmił artykułami z gazet, które poświęcały mu dużo uwagi. Z czasem pojawiły się też inne przypuszczenia. Czy Berkowitz działał sam? Sprawę otwierano jeszcze dwukrotnie - w 1996 i 2004 roku. Policja przyznała, że sprawców mogło być więcej. Maurry Terry napisał książkę Ostateczne zło (The Ultimate Evil), w której wykazuje powiązania Berkowitza z grupą satanistyczną działającą w tamtym okresie. W gronie podejrzanych współwinnych umieszcza między inny Johna i Michella Carr, którzy zginęli kilka lat po aresztowaniu Davida w dość podejrzanych okolicznościach. Sam Berkowitz również zaczął twierdzić, iż nie działał sam.

Więcej materiałów:

Fotografie
Dyskusja na forum
Linia
Opracowała smk.

Aktualizacje

Linia

18.11.2017:
• Nowy dział: Historia
18.11.2017:
• Nowy moduł: Aktualizacje
dd/mm/rrrr:
• Opis aktualizacji


Ankieta

Linia

Jestem:

Kobietą
Mężczyzną


Baza linków

Linia

Mordercy.jun.pl
Kryminalistyka.fr.pl
Zbrodnia.com
Detektywistyczny.net

Art148.pl

© 2006 - 2017 ART148.PL NETWORK. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
Statystyki serwisu