Art148.pl
Art148.pl
Art148.pl

Menu główne

Linia

Strona główna
Archiwum
O serwisie
Historia
Wymiana
Redakcja/Kontakt

Mordercy

Linia

Dzieciobójcy
Gangsterzy
Mordercy seryjni
Mordercy masowi
Mordercy nieletni
Terroryści
Zbrodniarze wojenni
Mordercy inni

Mass media

Linia

Książki
Filmy
Gry komputerowe

Pozostałe

Linia

Inne teksty
Poradniki
Fotografie
Wyniki ankiet

Inne teksty » Broadmoor - pierwszy w Anglii zakład dla obłąkanych przestępców


Zakład Broadmoor Broadmoor to szpital psychiatryczny ulokowany w mieście Crowthorne (Berkshire, Anglia). Powstał w roku 1863, czyli w epoce wiktoriańskiej. Początkowo zwany był przytułkiem dla obłąkanych przestępców. Trafiali tu seryjni mordercy, gwałciciele, pedofile, którzy ze względu na niepoczytalność nie mogli odsiadywać wyroków w zwyczajnych więzieniach. Do zakładu przyjmowano również kobiety. W ośrodku nie brakowało trucicielek i dzieciobójczyń. Pacjenci pochodzili z najróżniejszych warstw społecznych. Przebywali tu m.in. bezdomni alkoholicy, prostytutki, robotnicy, handlarze, artyści, żołnierze czy lekarze. Pomiędzy kuracjuszami panowała duża rozbieżność w wykształceniu. Tylko 1/3 kobiet potrafiła czytać i pisać, wśród mężczyzn prawie wszyscy. Do placówki trafiały też dzieci. Najmłodszym mieszkańcem Broadmoor był dziesięcioletni William Giles. Chłopca umieszczono w przytułku w roku 1885, za podpalenie trzech snopków siana (wzniecanie pożarów uznawano wtenczas za przejaw obłędu). Giles pozostał w zakładzie do końca swojego życia.

Początkowo Broadmoor był instytucją żeńską. Dopiero po dziewięciu miesiącach od otwarcia ukończono budowę części przeznaczonej dla mężczyzn. Już przed końcem roku 1864 w zakładzie przebywało dwustu mężczyzn i sto kobiet. Wkrótce liczba pacjentów wzrosła do pięciuset, przy czym mężczyzn było zdecydowanie więcej - na jedną kobietę przypadało ich czterech. Do roku 1901 ośrodek przyjął ponad dwa tysiące osób. Większość spędzało tam do kilku lat, po czym odzyskiwało wolność. Byli jednak tacy, którzy pozostawali w zakładzie do śmierci, jak chociażby wspomniany wyżej William Giles. Według statystyk z Broadmoor wypisywano jednego na dziesięciu mężczyzn oraz 1/3 kobiet.

Zakład Broadmoor 25% mężczyzn i 40% kobiet przebywających w zakładzie było mordercami lub niedoszłymi mordercami. Pozostali to podpalacze, złodzieje, a także przestępcy seksualni, w tym pedofile i zoofile. U wszystkich przebywających w ośrodku wpierw zdiagnozowano szaleństwo. Według wiktoriańskich lekarzy chorobę psychiczną powodować mogły okoliczności moralne takie jak bieda, pijaństwo, uniesienie religijne, nieszczęśliwa miłość, a także przypadłości fizyczne takie jak gorączka, urazy głowy, poród. W czasach panowania królowej Wiktorii Hanowerskiej wyróżniano takie choroby psychiczne jak mania, melancholia, demencja czy obłęd moralny (współcześnie psychopatia). Pacjentom z tego typu przypadłościami starano się zapewnić jak najlepszą opiekę. Nie leczono jednak lekarstwami, nie przeprowadzano analizy psychiatrycznej. Wierzono natomiast, że chorobę psychiczną pomoże zwalczyć rutyna. Obłąkani przechodzili kurację zwaną "terapią moralną". Każdego dnia wykonywali te same czynności. Dzień rozpoczynano o godzinie szóstej (zimą o siódmej), a kończono o godzinie dziewiętnastej. Jednym z podstawowych obowiązków mieszkańców była praca (pracowali naturalnie ci, którzy byli w stanie). Kobiety sprzątały, uprawiały zboże i inne rośliny jadalne, szyły, prały. Mężczyznom oferowano zatrudnienie na stanowisku szewc, tapicer, blacharz czy stolarz. W czasie wolnym pacjenci grali w różne gry w salach wspólnych lub na świeżym powietrzu, czytali i rysowali. Należy pamiętać, że kobiety i mężczyźni nie mieli ze sobą styczności.

Zakład podzielony był na część żeńską i męską. Te składały się kolejno z trzech oddziałów. Na pierwszym przebywali pacjenci najbardziej agresywni, na drugim pacjenci nie stanowiący większego zagrożenia, natomiast na trzecim pacjenci plasujący się pomiędzy grupą pierwszą i drugą. Początkowo mieszkańcy sypiali w salach wieloosobowych, z biegiem czasu zaczęto przekształcać je na pokoje jednoosobowe. Wnętrza pojedyczne miały 3,5m długości oraz 2,5m szerokości. Wyposażone były w łóżko lub materac (w przypadku kuracjuszy agresywnych) i biurko. Pacjenci mogli posiadać rzeczy osobiste, jeżeli nie stanowiły zagrożenia dla nich samych tudzież dla pozostałych członków społeczności ośrodka. Pokoje jednoosobowe nie były ogrzewane, w odróżnieniu od pomieszczeń wspólnych zaopatrzonych w kominek lub nawiew gorącego powietrza. Od roku 1884 zaczęto stopniowo wprowadzać do Broadmoor ogrzewanie centralne. Do końca wieku XIX-stego sale wspólne i korytarze oświetlano lampami naftowymi bądź gazowymi, z kolei pokoje pacjentów nie były oświetlane w ogóle.

Zakład Broadmoor Zakład Broadmoor Zakład Broadmoor

Pacjenci nosili szarawe uniformy z logo zakładu. Mogli posiadać własne ubrania, jednak dopiero po uzyskaniu zgody od dyrektora ośrodka. Odzież zmieniano co najmniej dwa razy w tygodniu. Chorych myto każdego dnia, zaś raz na tydzień urządzano kąpiele we wspólnej łaźni. Wówczas mężczyzn golono, jeżeli sobie tego życzyli. Zabieg golenia brzytwą należał do bardzo niebezpiecznych. Nigdy nie było wiadomo, jak pacjent się zachowa. Dlatego przy czynności pozbawiania poszczególnych osobników zbędnego zarostu, obecnych było za każdym razem dwóch pracowników.

Jeżeli chodzi o posiłki, w wiktoriańskim Broadmoor serwowano ich każdego dnia aż cztery. Na śniadanie podawano chleb z masłem i herbatę, na lunch chleb z serem, po południu kartofle (ewentualnie inne warzywa) z wieprzowiną, wołowiną czy też baraniną, pudding, a czasem nawet słabe piwo, natomiast na kolację dokładnie to samo, co na śniadanie, czyli chleb z masłem i herbatę. Pacjentom słabszym fizycznie pozwalano okazyjnie wypić brandy lub inny mocniejszy trunek. Przed i po każdym z posiłków jeden z pracowników zakładu zawsze liczył sztućce. Czyniono tak oczywiście ze względów bezpieczeństwa.

Mimo, że Broadmoor otaczały wysokie mury, a w większości okien znajdowały się kraty, wielu próbowało stąd uciec. Ci, którym się udało, znajdowani byli przeważnie po kilku godzinach, dniach lub tygodniach. Z instytucji uciekać próbowali głównie mężczyźni, jednakże pierwszym zbiegiem była niejaka Mary McBride, 51-letnia złodziejka. Kobiecie udało się uciec 8 czerwca 1864 roku. Wykorzystując błąd opiekunów, którzy nie zamknęli na klucz drzwi oddziału, na którym przebywała, przeszła do kaplicy, a stamtąd, przez nieokratowane okno prosto na spacerniak. Następnie przeskoczyła przez około dwumetrowy mur i tym sposobem znalazła się na wolności. Złapano ją po kilku dniach, w mieście Reading. Niestety nie ze wszystkimi uciekinierami tak było. Trójki nie schwytano nigdy. Byli nimi Alice Kaye, złodziejka, David McLane, gwałciciel, a także William Bisgrove, morderca. Po ucieczce z ośrodka słuch o nich zaginął.

Christiana Edmunds Jedną z mieszkanek przytułku była Christiana Edmunds. Tę urodzoną 3 października 1828 roku w Margate, w hrabstwie Kent kobietę, angielska prasa okrzyknęła "trucicielką od nadziewanych czekoladek". Nie bez powodu.

Edmunds pochodziła z zamożnej rodziny z klasy średniej. Jej rodzicami byli Ann Christian Burn, właścicielka ziemska oraz Benjamin William Edmunds, architekt. Kształciła się w szkole prywatnej. Gdy miała około czternastu lat, zmarł jej ojciec. W połowie lat 60-tych przeprowadziła się z matką do Brighton, gdzie poznała i zakochała się w Charlesie Beardzie, lekarzu. Mężczyzna początkowo odwzajemniał jej uczucie. Był jednak żonaty i nie zamierzał się rozwodzić. Wkrótce poprosił Christianę, by zaprzestała do niego pisać i przychodzić. Ta nie chciała zakończyć znajomości. Zaczęła nachodzić Beardów. W sierpniu 1870 roku podarowała żonie Charlesa, Emily, pudełko nadziewanych czekoladek. Kobieta bardzo rozchorowała się po zjedzeniu słodyczy. Charles oskarżył Christianę o otrucie małżonki. Nie zgłosił jednak sprawy na policję, ponieważ wiedział, że wówczas Edmunds wyjawi światu, co ich łączyło. Zabronił jej jedynie przychodzić do swojego domu.

Mimo, że Beard wyraźnie dał Edmunds do zrozumienia, że nie chce mieć z nią nic wspólnego, ta w dalszym ciągu pisała do niego listy. W mieście coraz częściej dochodziło też do niewyjaśnionych zatruć po spożyciu czekoladek. Władze długo lekceważyły problem. Dopiero 12 czerwca 1871 roku, kiedy to czteroletni Sidney Barker zmarł zjadłszy nadziewane wyroby ze sklepu J.G. Maynard, wszczęto śledztwo. Okazało się, że w słodyczach była trucizna zwana strychniną. Niestety nie ustalono, jak się tam znalazła. Niebawem ojciec zmarłego Sidneya otrzymał trzy anonimy. Autor listów sugerował, że to właściciel J.G. Maynard jest winien śmierci dziecka. Mężczyzna przekazał korespondencję mundurowym. 10 sierpnia 1871 roku do kilku kolejnych mieszkańców Brighton dotarły paczki z zatrutą żywnością. By zrzucić z siebie cień podejrzeń, Edmunds zgłosiła policji, że również otrzymała podobną przesyłkę. Na nic się to zdało, bowiem wkrótce na posterunek zgłosił się Beard. Opowiedział funkcjonariuszom o swoich podejrzeniach, przekazał im także wszystkie listy od byłej metresy. Charakter pisma porównano z tym z anonimów wysłanych do ojca czteroletniego Sidneya. Okazało się, że wszystkie napisała ta sama osoba - Christiana Edmunds. Aby mieć stuprocentową pewność, śledczy pisemnie poprosili kobietę o pomoc w rozwikłaniu sprawy śmierci małego Barkera. Odpowiedź, która nadeszła, była napisana tym samym charakterem pisma co listy do Charlesa Bearda i ojca zmarłego czterolatka. Niedługo potem Edmunds aresztowano. Dnia 24 sierpnia 1871 roku podejrzaną przesłuchano. Niczemu nie zaprzeczyła. W sprawie przepytano też m.in. Adama Maya, jedenastolatka, którego Edmunds często prosiła o kupno słodyczy u Maynarda. Gdy chłopiec przynosił zakupy, kobieta twierdziła, że kupił nie to, co chciała, po czym sama zwracała towar. May powiedział także, że zanosił do apteki podrobione recepty. W ten sposób Edmunds zdobywała truciznę.

Christiana Edmunds Wycinek prasowy nt. Christiany Edmunds

Śledczy ustalili, że po nieudanej próbie uśmiercenia żony Charlesa, Christiana zatruwała kolejne osoby, gdyż liczyła, że winą za wszystko obarczony zostanie właściciel J.G. Maynard. Za wszelką cenę chciała udowodnić Beardowi, że nie ma nic wspólnego z otruciem Emily. Dnia 15 stycznia 1872 roku rozpoczął się proces Edmunds. Na rozprawie zeznawała m.in. jej matka, która twierdziła, że córka może cierpieć na chorobę umysłową, podobnież jak jej zmarły ojciec oraz przebywający w jednym z londyńskich ośrodków dla obłąkanych brat. Badający oskarżoną doktor William Wood orzekł, że ta nie potrafi odróżnić dobra od zła, natomiast doktorzy Lockhart Robertson i Henry Maudsley dodali, że jest osobą "ułomną moralnie", to znaczy, że cierpi na psychopatię. Mimo takiej, a nie innej opinii specjalistów, Christianę uznano winną morderstwa czteroletniego Sidneya Barkera i skazano na karę pozbawienia życia. Nie wszyscy byli jednak przekonani co do słuszności wyroku, w związku z tym dnia 23 stycznia 1872 roku na prośbę Henryego Brucea, szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Edmunds została przebadana ponownie, tym razem przez doktorów Williama Orangea i Williama Gulla. Ci także uznali, że jest niepoczytalna. Ostatecznie nie została stracona, a umieszczona w Broadmoor, gdzie pozostała do końca życia.

Do zakładu Christianę przewieziono 5 lipca 1872 roku. Miała wówczas 44 lata. Nosiła perukę i sztuczne zęby. Uwielbiała dobrze wyglądać i skupiać na sobie uwagę. Często domagała się pochwał. Była próżna. Nie stanowiła zagrożenia dla pracowników czy innych pacjentów Broadmoor. Gdy zmarł jej brat, a potem siostra, nie przejęła się tym w ogóle. Nigdy nie okazała też skruchy z powodu przestępstw, których się dopuściła. Zmarła 19 września 1907 roku ze starości.

Broadmoor w literaturze

W swojej publikacji zatytułowanej "Prawda o Broadmoor. Wiktoriańskie zbrodnie i zakład dla obłąkanych" Mark Stevens zamieścił biografie czterech pacjentów wiktoriańskiego Broadmoor, mianowicie Edwarda Oxforda, Richarda Dadda, Williama Chestera Minora oraz Christiany Edmunds. Lektura zawiera również rozdziały poświęcone historii powstania ośrodka, życiu codziennemu w ośrodku, dzieciom narodzonym w ośrodku, a także ucieczkom kuracjuszy.

Prawda o Broadmoor. Wiktoriańskie zbrodnie i zakład dla obłąkanych - Mark Stevens

Więcej materiałów:

Wideo dokument poświęcony Broadmoor
Dyskusja na forum
Linia
Opracowała Paulina.

Aktualizacje

Linia

18.11.2017:
• Nowy dział: Historia
18.11.2017:
• Nowy moduł: Aktualizacje
dd/mm/rrrr:
• Opis aktualizacji


Ankieta

Linia

Jestem:

Kobietą
Mężczyzną


Baza linków

Linia

Mordercy.jun.pl
Kryminalistyka.fr.pl
Zbrodnia.com
Detektywistyczny.net

Art148.pl

© 2006 - 2017 ART148.PL NETWORK. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
Statystyki serwisu